sobota, 6 czerwca 2015

Zamek Książ, Podziemne Miasto Osówka, Głazy Krasnoludków i... pstrąg

Planowana trasa wycieczki
Kolejny ciepły weekend postanowiliśmy po raz kolejny spędzić w okolicach Wrocławia.
Plan był następujący: Zamek Książ, Podziemne Miasto Osówka, Głazy Krasnoludków i Kolorowe jeziorka. Do przejechania mieliśmy ponad 250 km i niestety nie udało nam się zaliczyć ostatniego punktu wycieczki z braku czasu, a także z powodu pewnej kulinarnej niespodzianki, którą spotkaliśmy po drodze.


Zamek Książ

Tego zamku chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, tym bardziej że w grudniu 2014 r. było o nim głośno w całej Polsce w związku z pożarem dachu. Bilety na zamek można zakupić online, dzięki czemu omijamy kolejki, wyjątkowo długie w słoneczne weekendy. Wizyta może się odbyć z przewodnikiem i choć my nie byliśmy zachwyceni sposobem przekazywania informacji, to dzięki niemu możemy zwiedzić dodatkowe piętro budynku, które byłoby niedostępne bez niego. A jeśli w sklepie online nie ma już dostępnych wejściówek z przewodnikiem, to nic straconego - wciąż może wam się udać "dokupić" przewodnika bezpośrednio w kasie.

Jeśli jednak nie posiadamy wydrukowanego w domu biletu, to po dotarciu na Zamek warto rozejrzeć się za automatem biletowym, który w naszym przypadku był ukryty za tablicami informacyjnymi. Do maszyny nie było kolejek, choć i tak sugerujemy, aby przyjechać tutaj jak najwcześniej (najlepiej o godz. 10), gdyż po 11-stej robi się tłoczno i kolejki do kas mogą was zniechęcić do wejścia na zamek.

Bilet uwzględnia również tarasy i palmiarnię, która znajduje się 2 km (ok. 20 minut piechotą) od zamku. Po drodze do palmiarni warto kierować się znakami i "zahaczyć" o punkt widokowy, skąd można podziwiać sam zamek:

Zamek Książ (z punktu widokowego)


W palmiarni najbardziej fascynująca jest kolekcja przepięknych drzewek bonzai, które również można zakupić. Oprócz tego dla głodnych lub spragnionych jest tam urokliwa kawiarenka, wśród bujnej roślinności. W upalne dni również są kolejki, gdyż pod szybami budynku jest bardzo gorąco, więc osoby wrażliwe na gorąco powinny sobie odpuścić to miejsce.

Drzewko bonzai w Palmiarni

Podziemne Miasto Osówka

Kolejnym punktem wycieczki miały być sztolnie (tj. wyrobisko korytarzowe drążone w górotworze). Do wyboru jest ich na Dolnym Śląsku kilka (m.in. w Walimiu), ale my wybraliśmy Osówkę, ponieważ jest największa. W internecie sprawdziliśmy godziny wejścia, ale po przyjeździe okazały się być błędne i tak naprawdę wycieczka rozpoczęła się nieco wcześniej. Nie warto więc przyjeżdżać na ostatnią chwilę, gdyż możemy się zawieść.

Każda wizyta w sztolni odbywa się wraz z przewodnikiem i - w przeciwieństwie do zamkowego przewodnika - tutaj opowieści o budowie, czy prawdopodobnym przeznaczeniu Podziemnego Miasta były wprost fascynujące. Ogromna wiedza i bardzo dużo ciekawostek, które bardzo uatrakcyjniły naszą wizytę.

W sztolni jest chłodno, nawet w upalny dzień - temperatura wynosi ok. 7 stopni i jest wilgotno. Warto więc zabrać bluzę i porządne buty - w klapkach możemy się potknąć, gdyż jest tam dość ciemno. Warto zabrać ze sobą latarkę, ale nie ze względów bezpieczeństwa, a z czystej ciekawości, aby móc doświetlić sobie różne tajne zakamarki jaskini. Bardzo żałowałem że jej nie mieliśmy, a latarka mojego smartfona była zbyt słaba.

Sztolnia "Osówka"
Podsumowując, warto odwiedzić tą sztolnię, nawet jeśli nie jest się wielkim fanem historii (jak ja). Bardzo interesujące były same teorie spiskowe, które usłyszeliśmy, a których głównym bohaterem był sam Hitler.

Głazy Krasnoludków

Ze sztolni wyruszyliśmy w kierunku Głazów Krasnoludków, czyli okazałych kamieni o ciekawych kształtach rozrzuconych na zboczu zalesionego wzgórza. Jechaliśmy przez Głuszycę, a potem DK 380 przez Rybnicę Leśną - droga jest dość kręta, momentami wąska i dziurawa, więc przejazd ok. 40 km zajął prawie godzinę.

Po dojechaniu na miejsce naszym oczom ukazało się ładne i zadbane miejsce. Oprócz oglądania głazów, można tu również grillować, są altanki, stoliki i ławy. Bardzo urokliwie miejsce na odpoczynek.
Wejście do Rezerwatu "Głazy Krasnoludków"
Same głazy rozrzucone są na długości kilkuset metrów na lekkim wzniesieniu. Można się dostać do nich i przejść tuż pod nimi, gdyż jest tamtędy poprowadzony żółty szlak. Kłopotliwe jest jednak to, że z bliska dobrze nie widać jak okazałe są te głazy i jak fantazyjne mają kształty. Z oddali zaś trudno zrobić im ładne zdjęcia, gdyż... zasłaniają je drzewa, ale i tak polecamy wizytę tutaj "przy okazji" - głazy nie powinny być naszym głównym celem wyjazdu, no chyba że naszym celem będzie wspomniany grill na łonie natury :-)

Jeden z "Głazów Krasnoludków"

Rybnica Leśna

Jadąc w kierunku Głazów było już dość późno i zaczynało się ściemniać - zbyt dużo czasu zeszło nam na Zamku i w Sztolni. A przed sobą mieliśmy jeszcze Kolorowe Jeziorka, z których niestety musieliśmy zrezygnować, gdyż oglądanie ich w ciemności mija się z celem.

Po długim dniu postanowiliśmy więc zjeść coś ciepłego, a jadąc tutaj, w miejscowości Rybnica Leśna, mijaliśmy bar/restaurację gdzie serwowano pstrąga wędzonego lub z pieca. Była już prawie godz. 21 i nie mieliśmy pewności czy to miejsce wciąż będzie otwarte, ale postanowiliśmy zaryzykować. Dojechaliśmy o 20:57 i dowiedzieliśmy się, że lokal jest zamykany o... 21:00. Ale gospodarze byli tak mili, że po złożeniu przez nas obietnicy szybkiej konsumpcji, przyrządzili nam pstrąga z pieca wraz z frytkami i smaczną surówką. Pstrąg okazał się być przepyszny - istne niebo w gębie - i cieszyliśmy się, że jednak nie udało nam się dojechać do Kolorowych Jeziorek :) Dowiedzieliśmy się też, że w każdą sobotę o 15:00 jest tam serwowany wędzony pstrąg, należy jednak dokonać wcześniejszej rezerwacji telefonicznej.



Wszystkim czytelnikom polecamy, aby będąc w okolicy zajechać do Rybnicy Leśnej - jest to na tyle mała mieścina, że nie sposób przegapić napisu "pstrąg z pieca". My tam wrócimy na pewno. Smacznego!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza