niedziela, 17 maja 2015

Berlin na weekend

Bilety z Wrocławia do Berlina w dwie strony dla dwóch osób udało nam się kupić za 107 złotych w Polskim Busie. To ok. 27 zł za przejazd w jedną stronę, czyli taniej niż z Wrocławia do Warszawy czy Łodzi. Dzień przed podróżą zdecydowaliśmy jednak pojechać samochodem, gdyż niezbyt mieliśmy ochotę zarywać noc wczesnym wyjazdem, a i z racji oczekiwanego pełnego autobusu, istniało ryzyko że nie usiądziemy razem.

Dojazd i parkingi

Podróż z Wrocławia do Berlina zajęła ok. 4 godzin jadąc spokojnie i mając dwa postoje na tankowanie i toaletę. Droga była w dobrym stanie, jednakże powrót był tragiczny tuż po przekroczeniu granicy - nitka drogi nr E36 w kierunku Wrocławia jest w fatalnym stanie i przyprawia podróżujących o ból głowy. Moim zdaniem powinna być zamknięta, a ruch puszczony drugą, równą nitką. Jest tam też ograniczenie prędkości do 70 km/h i w niedzielny wieczór spotkaliśmy dwa patrole policji po obydwu stronach dwupasmówki.

Na miejscu, w Berlinie, można parkować za darmo na parkingach "Park and Ride", które są usytuowane przy wielu stacjach kolejowych, a pełną i w miarę aktualną listę można znaleźć pod tym linkiem: http://www.visitberlin.de/en/spot/car-parks lub http://berlin-vel.pl/Parkingi-na-obrzezach-P-R.

Parkingi przy stacjach nie są jednak monitorowane, dlatego też udało mi się znaleźć parking przy centrum handlowym za 2,5 euro za dzień. Nie jest to bilet parkingowy na 24 godziny, a za dany dzień, więc przyjazd w piątek wieczorem i wyjazd w sobotę rano zostanie policzony jako 2 dni, czyli zapłacimy 5 euro. To i tak taniej niż na innych parkingach, a w tym przypadku jest monitoring wideo, który będzie odstraszać potencjalnych złodziejaszków. Przy parkingu znajduje się również stacja metra i S-bahna, która zawiezie nas do centrum miasta.

Inne płatne parkingi, w których jest możliwość wyjazdu przez 24h, można przeszukiwać na tej stronie:
http://www.contipark.de/en/find-parking/search-results/?keyword=Berlin#Services=Exit%2024-7

Noclegi

Baza hotelowa jest dobrze rozbudowana. W przypadku niskobudżetowych wyjazdów warto zainteresować się np. ibis budget przy Alexander Platz (blisko głównych atrakcji, ceny od 50 euro), ja natomiast skorzystałem z oferty Citadines Kurfürstendamm Berlin, gdyż był najtańszą i najlepiej ocenianą opcją w programie Miles and More. Już od 19-20 tys. punktów za noc można dostać pokój z aneksem kuchennym. Śniadanie płatne 16 euro od osoby, tak samo jak parking, ale jest na tyle mały że wszystkie miejsca były już zarezerwowane. W okolicy jednak można znaleźć płatne miejsca parkingowe przy ulicach, albo zostawić auto na parkingu na przedmieściach, tak jak my to zrobiliśmy.

Hotel jest ogólnie bardzo ładny, czysty, schludny, pokoje wyglądały jak na zdjęciach reklamowych, ale lokalizacja jest jednak niefortunna. Było trochę zbyt daleko od centrum, a dojazd metrem odbywał się z przesiadką. Natomiast w okolicy jest bardzo dużo romantycznych kafejek i restauracji, gdzie można coś przekąsić i odpocząć po zwiedzaniu. My nie skorzystaliśmy, ponieważ bardzo późno wróciliśmy do hotelu, ale i tak z całą pewnością polecamy ten obiekt.

Studio Deluxe w Citadines (moje zdjęcie)

Jedzenie

Nie ma co ukrywać, że Niemcy nie słyną z wyszukanego jedzenia. Na każdym kroku można zjeść "currywurst" np. z kartoflaną sałatką. Ceny rozpoczynają się od 10 euro, a z pewnością daniem w tej cenie nie zaspokoimy apetytu.

Negatywnym przykładem jest Café Wilhelm w pobliżu Pergamonu, gdzie skuszono nas kiełbaską z sałatką kartoflaną oraz hamburgerem. Zapłaciliśmy razem 19 euro, a nie najedliśmy się, a wygląd tej "sałatki" możecie sprawdzić na poniższym zdjęciu (dodam tylko że była zimna jak lód). Sama kiełbaska była pokrojona w plastry i zatopiona w sosie curry - gdyby ją złożyć w całość, to ledwo by starczyło na połowę zwykłej kiełbaski :( Burger był nieco lepszy, było w nim więcej mięsa, ale również nie był zbyt ciepły.

Kiepskie jedzenie w Café Wilhelm


Jeśli następnym razem zawitamy w Niemczech, to będziemy szukać kebabów, albo wcześniej poszukamy rekomendowanych restauracji w internecie, do czego gorąco zachęcamy!

Atrakcje

Lista atrakcji wg TripAdvisor: http://www.tripadvisor.co.uk/Attractions-g187323-Activities-Berlin.html

A oto nasza lista, w kolejności od najbardziej polecanych i tych, które nam się najbardziej podobały.

1. Wieża telewizyjna

Kolejki do wieży są ogromne, czas oczekiwania wynosi ok. 3-4 godzin. Można kupić bilet online na konkretną godzinę, ale za taką usługę trzeba dopłacić 6,50 euro - to zbyt dużo, zważywszy że sam wjazd kosztuje obecnie 13 euro. Warto więc rozpocząć swoją wizytę w Berlinie od zakupu biletu w kasie, a następnie zapisać się do specjalnego serwisu SMS, który nas powiadomi o dokładnej godzinie wejścia (zrzut ekranu po prawej stronie). Wolny czas można spędzić na zwiedzanie okolic, a na szczęście jest tam co oglądać!

Serwis SMS informujący o wstępie na wieżę TV
Aby kupić bilet na miejscu, oraz posiadając kartę płatniczą, zaraz po wejściu warto udać się do automatu, gdzie poczekamy w znacznie krótszej kolejce i szybciej załatwimy naszą sprawę. Proces zakupu przebiega sprawnie, warto jednak znać język obcy - nie zwróciłem uwagi czy maszyny oferują interfejs w języku polskim. Szybszy zakup pozwoli nam uzyskać bilet o niższym numerze, a więc wcześniej wjedziemy na górę.

Na szczycie wieży jest bar oraz restauracja, do której trzeba mieć wcześniej rezerwację, a można jej dokonać poprzez zakup specjalnego biletu VIP w cenie 23 euro. Do baru jest normalny dostęp i proponujemy spróbować tam pewnego specjału z okręgu berlińskiego, tj. soku z marzanki z piwem (albo piwa z sokiem z marzanki), po angielsku "woodruff". Jest to mieszanka o kolorze płynu do mycia naczyń, ale smakuje bardzo dobrze - choć ma dość słodkawy.

Piwo z marzanką na szczycie wieży TV
Pozostałe atrakcje, naszym zdaniem warte odwiedzenia w czasie weekendu:
  1. Budynek Reichstagu - wstęp na kopułę jest bezpłatny, ale trzeba się zarejestrować z 2-dniowym wyprzedzeniem
  2. Katedra berlińska - okazała z zewnątrz, ponoć warta obejrzenia w środku, ale wstęp płatny (7 euro)
  3. Brama Brandenburska - znak rozpoznawczy Berlina, za darmo i tłoczno o każdej porze
  4. Pomnik Pomordowanych Żydów Europy - pomnik upamiętniający zagładę Żydów podczas II wojny światowej. Składa się z 2711 betonowych bloków-steli ustawionych w równoległych szeregach z niewielkim odchyleniem od pionu. Niektóre bloki mierzą nawet 4,7 m wysokości, wolno na nie wchodzić, ale zakazane jest skakanie z jednego na drugi, co według naszych obserwacji jest nagminną praktyką.
  5. Bajkowa fontanna (Märchenbrunnen) - mało znana atrakcja, która przedstawia postacie z baśni Grimm w ramach jednej większej fontanny. Całość jest ulokowana w parku Volkspark Friedrichshain, kilkanaście minut spacerem od Alexander Platz - warto się przejść podczas oczekiwania na wjazd na szczyt wieży.
Nasza lista była dłuższa, ale czas nas gonił - gdyż kolejnego dnia postanowiliśmy wybrać się do pięknego Poczdamu.

Poczdam

Z Berlina do Poczdamu jedzie się samochodem 30-40 minut, a autostrada w nasz niedzielny poranek była zakorkowana, a więc zawsze trzeba się liczyć z ewentualnymi opóźnieniami. Parkingi w ścisłym centrum Poczdamu są płatne również w niedziele. Tego dnia za darmo można zaparkować nieco dalej, np. na parkingu przy Am Kanal, w pobliżu kościoła św. Mikołaja (Nikolaikirche). Dokładną lokalizację parkingu możecie znaleźć na załączonej mapce.

W porównaniu do Berlina tutaj jest po prostu piękniej. Samo miasto, jak i pałace i ogrody Sanssouci bardzo podobały się Madzi, mnie też, choć narzekałem na zbyt duże niezagospodarowane przestrzenie, więc wyglądało to dla mnie jak wielki park z kilkoma porozrzucanymi budynkami, które są faktycznie piękne (o ile nie natrafi się na remont któregoś z nich). Wejście do parku jest bezpłatne, choć zaraz przy bramie witają gości przebrani pracownicy i zbierają datki na utrzymanie ogrodów – my zapłaciliśmy i otrzymaliśmy mapkę, ale warto chyba zapłacić przy wyjściu, a kwotę ustalić na podstawie wrażenia, jakie te „ogrody” wywarły :)

Toalety są dostępne wyłącznie w okolicach wejść i były płatne po 50 eurocentów. Do pałaców nie wchodziliśmy, a nawet gdybyśmy chcieli, to musielibyśmy czekać ok. 3-4 godziny na swoją kolej.
Atrakcje w Parku Sanssouci

Alexandrowka i dzielnica holenderska

Po długim „pałacowym” spacerze poszliśmy do restuaracji Babette, w której przewodnik zachwalał lody. Jest położona tuż przy Bramie Brandenburskiej i nie okazała się zbyt atrakcyjna. Dania były niezbyt duże (po raz kolejny mięso było pokrojone na małe kawałki i ukryte między grzybami i sosem), a ceny dość wysokie (11 euro za najtańsze danie z kurczakiem), a te popularne lody gorsze niż we Wrocławiu (choć ładnie podane). Najedzeni, choć nie do syta, poszliśmy spacerem w kierunku dwóch ostatnich punktów programu – dzielnicy rosyjskiej „Alexandrowka” i holenderskiej.

W dawnej kolonii rosyjskiej znajdziemy kilkanaście zadbanych, drewnianych domków – w niektórych znajdują się muzea czy restauracje, a inne są zamieszkane. Zostały wpisane w 1990 na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Architektonicznie budynki przypominają mi trochę naszą góralszczyznę, z tymi zdobieniami i ornamentami wokół okien. Parking przy ulicy Russische Kolonie jest bezpłatny i nie byłoby problemu ze znalezieniem miejsca – dobrze wiedzieć, bo wtedy oszczędzimy sobie kilka kilometrów spaceru.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o dzielnicę holenderską, w której znajduje się kilka kwartałów typowych dla tego kraju domów z cegły. Są tam kafejki i knajpki, a więc można odpocząć po długim spacerze przy czymś ciepłym lub zimnym.
Domek z Alexandrówki i kafejka w dzielnicy holenderskiej

Ciekawostki

  • Warto mieć przy sobie drobne, ponieważ w automatach biletowych nie można używać popularnych kart płatniczych, a dodatkowo jest tam napis, że nie wydają reszty – choć gdy w desperacji chciałem przepłacić za bilet, to okazało się że reszta została wydana :)
  • Poza tym nie wszystkie restauracje akceptują karty – odwiedzona przez nas restauracja akceptowała wyłącznie gotówkę.
  • Przejścia dla pieszych w centrum to prawdziwy wyścig z czasem – praktycznie nie da się spokojnie przejść podwójnej jezdni na jednej zmianie świateł. Kilka razy biegliśmy, żeby uniknąć nudnego czekania i wówczas się udawało. Ruch pieszy zdecydowanie nie jest priorytetem w centrum miasta.
Podsumowując, sumarycznie Berlin oceniamy na 3, a Poczdam na 4+ - natomiast w kategorii jedzenie dajemy Niemcom słabe 2-.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza